Nieustannie poszukuję nowych doznań. Próbuję, doświadczam, zmieniam, choć bardzo się boję wyników. Zawsze jednak mówię: hej, kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa, pamiętasz?
Żyję w Łodzi. W mieszkaniu mam 3 współlokatorki i wrażenie, że to dom wariatów. Co jakiś czas z któregoś z pokojów można usłyszeć chichot przeobrażający się z wolna w potężny rechot. Ciągle coś nas śmieszy i nieustannie - choć świat nas nie oszczędza - mamy się z czego cieszyć. Najbardziej lubię momenty (które zdarzają się jednak zbyt często!), kiedy o 23:00 idziemy do kuchni na "ostatni kubek herbaty" i... dzieją się rzeczy magiczne. Nie wiadomo jakim cudem wracamy do swoich dziupli koło 2:00 ze świadomością, że temat nie został jeszcze wyczerpany, a te zajęcia na 8:00 to chyba żart układającego plan.
O właśnie! Studia!
Jestem studentką trzeciego roku marketingu. Mniej lub bardziej świadomie wybrałam ten kierunek i trafiłam w dziesiątkę. Kocham marketing, jestem dzieckiem reklam, a w tym wszystkich maczam palce w psychologii. Czego chcieć więcej? Poza tym, że jak nic wcześniej stresuje mnie napisanie licencjatu to cała reszta jest samą przyjemnością (no prawie...). W końcu jeśli łączy się hobby z nauką, to mogą wyjśc tylko same dobre rzeczy... :)
Pasja.
Choć marketing jest szalenie interesujący i z każdym dniem wkręcam się w niego coraz bardziej, to nadal na pierwszym miejscu jest coś innego. Coś niebiesko-żółtego głównie, okrągłego, szybkiego i jak się tym dostanie w głowę, to może boleć. No tak, mówimy tu o piłce od siatkówki. Kiedyś grałam, teraz tylko o tym piszę. Szefuję skromnej redakcji (uwaga, lokowanie produktu: m-volley.pl) i odwiedzam bełchatowską halę prawie co tydzień :). Kiedyś potrafiłam rzucić wszystko, wsiąść do pociągu i przemierzać Polskę w poszukiwaniu siatkówki. Teraz, choć nie rezygnuje dla niej ze wszystkiego, to nadal najważniejsza część mojego życia i kocham ją bezgranicznie.
Miłość.
Ostatnio trochę mnie poniosło z wyznawaniem uczuć, których nie było, więc... no sami wiecie. Siedzę sobie w moim bezpiecznym gniazdku i nie wychylam się zbyt daleko. Jeśli coś ma przyjść, to przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie. I znajdzie mnie nawet pod metrową zaspą śniegu. Zatem siedzę sobie, czytam książki, oglądam seriale, filmy i popijam kawę z mlekiem.
Seriale, książki i kawa.
Jeśli rozmawiasz ze mną o serialu, którego nie widziałam, wiedz, że po prostu JESZCZE tego nie zrobiłam. Kiedy zainteresuje mnie jakaś produkcja, mogę oglądać ją dzień i noc z przerwą na prysznic i sprawdzenie newsfeeda fb. Seriale traktuje jako "bezpieczne uczenie się na cudzych błędach". Doskonale jednak wiem, że życie to nie film :). Co do kawy... jeśli nie siedzę akurat w antykwariacie (albo Empiku czy innym Matrasie), na pewno jestem w kawiarni. Siedzę, pewnie z kimś gadam i czynię kawożłoping.
Jestem normalnym człowieczkiem z 7 dredami na głowie i 4 wrzosami na parapecie. Czasem coś narysuję, czasem coś posklejam, a czasem napiszę. Kocham ludzi i opowieści. Żałuję, że nie piszemy do siebie listów i nie odwiedzamy się bez zapowiedzi. Jestem dzieckiem social media z pasji i z wyboru.
I o tym wszystkim co wyżej będę tutaj pisać.
Czy Wam się spodoba?
Let's check!